13 maja 2011

Noc Muzeów w Łodzi

Mam przyjemność zaprosić wszystkich łodzian oraz przyjezdnych na jedyną niepowtarzalną Noc Muzeów, która odbędzie się jutro, czyli 14-go maja.
Ja będę czynnie brała w niej udział.
Zapraszam do Muzeum Włókiennictwa (Białej Fabryki) w Łodzi gdzie w skansenie, a ściślej - w Domku Ceramika (domek nr.3), będzie można nabyć moje, i nie tylko moje wyroby: biżuterię hand made, ceramikę i maskotki, przedmioty do wystroju wnętrz, decoupage i wiele, wiele innych. Oto mapka:


W muzeum będzie się działo o wiele więcej, oto program Białej nocy w Białej Fabryce:


Program „Białej Nocy w Białej Fabryce” 14/15 maja 2011 r.

18.00 – Koncert w kościele - Orkiestra Kameralna "Łódzkie Smyczki" pod dyrekcją Ryszarda Jana Osmolińskiego, OSM I i II Stopnia im. H.Wieniawskiego w Łodzi - utwory Antoniego Vivaldiego i Jana Sebastiana Bacha
Otwarte Studium Improwizacji:
19.00 Meeting Point 4/11 Performance (Skansen)
21.00 NIGHTsolo teatru ruchu
        Emilie Birraux (Francja/Holandia)
22.30 Meeting Point 4/11 Performance (Budynek D)
20.00-21.00 oraz 23.30-00.30  "Opowieść o Miłości" - monodram według "Biedaczyny z Asyżu" Nikosa Kazantzakisa - w wykonaniu Jerzego Kłosińskiego (aktor Teatru Drogi; związany z Teatrem Laboratorium Jerzego Grotowskiego) (Budynek A p. III)


"Noc Muzeów to wydarzenie wymyślone w 1997 roku w Berlinie, gdzie po raz pierwszy otworzono muzea i galerie nocą - za darmo lub za symboliczną opłatą. Obecnie w całej Europie w Nocy Muzeów bierze udział ponad 120 miast, z czego 44 w samej Polsce.

W Łodzi z roku na rok coraz więcej obiektów kulturalnych decyduje się na zaproszenie zwiedzających w niestandardowych godzinach: między 18.00 a 1.00 w nocy. Podczas 7 nocy muzeów w Łodzi specjalne programy przygotowały nie tylko muzea, ale także galerie czy centra kultury."


Pod tym linkiem można znaleźć wszystkie informacje dotyczące łódzkiej Nocy Muzeów: http://www.uml.lodz.pl/miasto/noc_muzeow_2011/
Wybaczcie dziwnie sformatowany tekst, ale po wczorajszej awarii, blog przysparza samych problemów.
No cóż trzeba wziąć na wstrzymanie i zacisnąć zęby. Może powróci do normy. Pozdrawiam :)
Po 30 min: nie obyło się bez błędów w kodzie HTML (!!??!!) (dobrze, że mam programistę w domu, bo inaczej kiszka......)

11 maja 2011

Anioł z serduszkiem


Tego aniołka uszyłam już jakiś czas temu, ale zupełnie zapomniałam go zaprezentować. Umknęło mi gdzieś to zdjęcie pośród setek innych. Przypomniałam sobie o nim przy okazji wertowania fotek do opublikowania w jednej z galerii internetowych, w której mam zaszczyt wystawiać swoje rzeczy.
Anielica będzie dostępna także TU.
Pomyślałam, że skoro zbliża się sezon chrztów (tak mi się przynajmniej wydaje), to taka anielica jest idealnym prezentem dla bobasa, na pamiątkę tego wydarzenia, bądź jako symbol anioła stróża, czuwającego nad maluchem.
Natomiast tutaj prezentowałam moje wcześniejsze anielice. Zapraszam do rzucenia okiem :)

Ech, zapomniałabym: biorę udział we wspaniałym Candy w Czekoujarzmianiu, zapraszam wszystkich :)

8 maja 2011

Piasek pustyni

Dzisiaj prezentuję kilka wariacji biżuteryjnych z użyciem piasku pustyni.
Według mnie, kamyk bardzo niedoceniany. Być może ze względu na niemodny kolor, podobny do bursztynu, który kojarzy się raczej ze starszymi paniami wracającymi z sanatorium w Kołobrzegu, a niesłusznie.
W ogóle brązowa biżuteria w tym (raczej jasnym) kolorze ma niewiele amatorek.
Mam nadzieję, że grono chętnych do noszenia piasku pustyni będzie rosło.
A sam kamień warto nosić w słoneczne dni, bo przepięknie mieni się w ostrym świetle, podobnie z resztą ja noc kairu, ale o tym kiedy indziej...













5 maja 2011

Dziś - błękitny miś

Dzisiaj prezentuję nowego miśka - błękitnego w kwiatki, z tego samego materiału, z którego uszyłam spodenki dla tildowego królika (dla ciekawych do obejrzenia TU) .
To pewne - ogarnęła mnie miśko-mania, bo tak naprawdę czeka w kolejce na prezentację kilka kolejnych, ale nie chcę Was zasypywać nimi w jednym poście.
Szycie ich sprawia mi ogroooooomną przyjemność, cieszę się jak dziecko, gdy zrobię kolejnego.
Zawsze powtarzam, że trzeba pielęgnować w sobie dziecko. Być może właśnie dlatego w tym wieku ekscytuję się miśkami. Może nadrabiam zaległości z dzieciństwa, bo tak naprawdę mało bawiłam się wtedy misiami, wolałam raczej klocki i budowanie domków oraz garaży na autka (nie, nie mam brata, autka były moje).
Taka już moja pokręcona natura...








Zapomniałam dodać, że gdyby komuś się bardzo spodobała i miał na niego ochotę, to można go nabyć  TUTAJ.

4 maja 2011

Mroczna sesja biżuteryjna

Zupełnie nie wiem dlaczego, ale im jaśniej i wiosenniej jest na dworze, nie licząc ostatniego, fatalnego weekendu majowego (i tak nie robiłam wtedy zdjęć), tym ciemniejsze i bardziej ponure wychodzą mi zdjęcia.
Musze się zastanowić jak temu zaradzić. Może inne tło, może w innym miejscu... no ale nic, i tak pokażę Wam te zdjęcia.






3 maja 2011

Bransoletki z tkaniny

Bransoletki powstały na skutek inspiracji koralami supełkowymi.
Robiłam kiedyś takie korale, ale ponieważ większość kobiet woli komplety, więc musiały powstać też bransoletki. Zrobiłam je z normalnymi zapięciami, a nie wiązane na kokardkę. Pomyślałam, że przecież ciężko zawiązać kokardkę jedną ręką, a nie każda z nas ma zawsze kogoś do pomocy.
Do każdej bransoletki dodałam jeszcze po jednej zawieszce dla urozmaicenia.
Oto i one:








Niektóre z nich dostępne od dzisiaj w nowo otwartym sklepiku internetowym:

Zapraszam !

2 maja 2011

Wygrałam u Orsynii !!!
Listonosz w drodze...
Zachęcam do odwiedzenia orsyniowego bloga klik,
znajdziecie tam piękne hafty i nie tylko...
Pozdrawiam :)


 

Trochę inne kotki

Dzisiaj oraz w niedalekiej przyszłości postanowiłam zaprezentować Wam nowe kotki.
Uszyłam je z formy, którą sama naszkicowałam. Szycie proste i wdzięczne zarazem. Oczy z guzików, wąsy ze sznurka, no i kokardka na szyi. W sumie nic skomplikowanego.









1 maja 2011

A na warsztacie: fimo

Nie, niestety nie jestem autorką tych cudnych koralików. Aż taka pracowita to ja nie jestem, no i nie wiem nic na temat ich lepienia. Na razie moje zainteresowania powędrowały w inną stronę, ale niewykluczone, że w przyszłości i tej dziedziny liznę, kto wie?
Dzisiejsza sesja zdjęciowa dotyczy kilku wisiorów i kolczyków do kompletu wykonanych z tych cudnych kwiatowych kulek. Nie mogę się im oprzeć, pomimo tego, że tak naprawdę nigdy sama ich "nie ubiorę" na siebie, bo po prostu zupełnie nie są moim stylu.
Nie zmienia to faktu, że świetnie wpisują się w wiosenno-ciepło-rozpieszczającą aurę. Słoneczko świeci coraz mocniej, kolory jakby żywsze dookoła, no i biżuteria weselsza i bardziej kolorowa powinna zdobić kobiety.
Na szczęście nie brakuje ich entuzjastek...














30 kwietnia 2011

Kolczyki z howlitem

W przypływie weny zrobiłam kolczyki. Dla siebie. Trzeba czasem samą siebie trochę rozpieszczać....