Ceramicznie się wyżywam ostatnio, że hej. Coraz bardziej cieszy mnie praca w glinie, a efekty końcowe są coraz bliższe moim wyobrażeniom. No i te kłębiące się w głowie pomysły na glinę.
Póki co małe formy, broszki i guziki, ale ciągnie mnie coraz bardziej do dużych rzeczy: mis, zegarów, a nawet donic. Zbieram siły na zamiary...
Etykiety
anioły
(7)
biżuteria
(178)
bransoletki
(7)
broszki
(34)
ceramika
(50)
dekoracje
(6)
filc
(15)
hafty koralikowe
(16)
inspiracje
(1)
kiermasze
(12)
kolczyki
(26)
kołnierzyki
(2)
komplety
(7)
kotki
(15)
króliki
(6)
len
(17)
maskotki
(44)
misie
(25)
moje fotografowanie
(8)
pejzaż
(4)
pieski
(18)
prosiaki
(2)
różne
(53)
serca
(3)
słonie
(3)
spod igły
(99)
stemple
(1)
sztuka użytkowa
(5)
Tilda
(7)
tworzone na zamówienie
(1)
wisiory
(1)
wydziergane
(11)
ze szmatek
(12)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka użytkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka użytkowa. Pokaż wszystkie posty
8 czerwca 2012
27 kwietnia 2011
Woreczki na różności
Ostatnio naszło mnie by poszyć troszkę woreczków do przechowywania różności. Przydają się w domu, są duuużo lepsze od wszędobylskich torebek foliowych, a tak naprawdę robi się je sekund pięć...
Fioletowy to mój faworyt:
Czerwony np. służy mi do gromadzenia nakrętek plastikowych dla mojego siostrzeńca. Heh, Wy też zbieracie do konkursu ekologicznego w przedszkolu bądź szkole?
Dla zielonego nie znalazłam jeszcze miejsca.
Fioletowy to mój faworyt:
Czerwony np. służy mi do gromadzenia nakrętek plastikowych dla mojego siostrzeńca. Heh, Wy też zbieracie do konkursu ekologicznego w przedszkolu bądź szkole?
Dla zielonego nie znalazłam jeszcze miejsca.
W tych kolorowych trzymam drewniane koraliki i fimo do robienia biżuterii.
Wyszły trochę tandetne, ale chciałam zużyć resztki materiałów, z których i tak pewnie nic innego bym już nie uszyła.
14 lutego 2011
magdowo - serduchowo
Ha! WALENTYNKI. Dla mnie to dzień, w którym prawie cała ludzkość na trzy cztery przypomina sobie o celebrowaniu miłości, oczywiście ku uciesze marketingowców i handlowców. Ja natomiast staram się nie wyróżniać tego dnia, podobnie jak mój ukochany. Dzień jak co dzień.
Gdy się kocha to nie ma już JA, teraz jesteśmy MY, bez ustawicznej walki, codziennych kompromisów i zgrzytania zębami się nie obejdzie, ale za to w zamian dostajemy miłość, i wszystko na co czekamy: poczucie bezpieczeństwa, spełnienie, ciepło.
Celebrujmy ją codziennie, a nie tylko tego jednego lutowego dnia (niestety znam i takie pary).
Kochane, wycałujcie dzisiaj swoich chłopów najmocniej jak potraficie i niech Wam to wejdzie w nawyk...
Życzę wiele miłości i szczęścia wszystkim.
Serduchomania:
Gdy się kocha to nie ma już JA, teraz jesteśmy MY, bez ustawicznej walki, codziennych kompromisów i zgrzytania zębami się nie obejdzie, ale za to w zamian dostajemy miłość, i wszystko na co czekamy: poczucie bezpieczeństwa, spełnienie, ciepło.
Celebrujmy ją codziennie, a nie tylko tego jednego lutowego dnia (niestety znam i takie pary).
Kochane, wycałujcie dzisiaj swoich chłopów najmocniej jak potraficie i niech Wam to wejdzie w nawyk...
Życzę wiele miłości i szczęścia wszystkim.
Serduchomania:
15 grudnia 2010
Salaterka eksperymentalna
Mój pierwszy eksperyment z serwetką szydełkową i gliną. Otóż mając glinę i serwetkę(ta była niemalże antyczna, po babci prababci sąsiadki znajomej), a do tego formę czyli klosik ze starej metalowej lampki na biurko (tak, tak, wszystko się może przydać), można "wykombinować" taką oto miseczkę.
Zabawa wspaniała, zwłaszcza jeśli ma się gdzie to "coś" wypalić. Ja wypalam w zaprzyjaźnionej pracowni ceramicznej Agaty Redlińskiej z "Pracowni Sztuk Wszelakich pod Złotym Jamnikiem".
Wszystko byłoby cacy, gdyby nie to, że po wyschnięciu okazało się, że serwetka wtopiła się w glinę i za żaden sposób nie mogłam jej wyjąć przed włożeniem do pieca, gdzie niechybnie by spłonęła (szkoda serwetki - zapłakałam).
I tu pojawił się znajomy ceramik Grzegorz alias Gregorius (jego piękną biżuterię można obejrzeć TU), wtargnął w życie mojej salaterki niczym superman albo chirurg kardiolog i za pomocą skalpela uratował, i miseczkę, i serwetkę, i oczywiście mój nastrój tego dnia. Dziękuje Ci Grzegorz - człowieku wielu talentów (o tym też muszę kiedyś napisać).
Teraz mogę pomyśleć o dorobieniu całego kompletu skoro serwetka uratowana :)
Zabawa wspaniała, zwłaszcza jeśli ma się gdzie to "coś" wypalić. Ja wypalam w zaprzyjaźnionej pracowni ceramicznej Agaty Redlińskiej z "Pracowni Sztuk Wszelakich pod Złotym Jamnikiem".
Wszystko byłoby cacy, gdyby nie to, że po wyschnięciu okazało się, że serwetka wtopiła się w glinę i za żaden sposób nie mogłam jej wyjąć przed włożeniem do pieca, gdzie niechybnie by spłonęła (szkoda serwetki - zapłakałam).
I tu pojawił się znajomy ceramik Grzegorz alias Gregorius (jego piękną biżuterię można obejrzeć TU), wtargnął w życie mojej salaterki niczym superman albo chirurg kardiolog i za pomocą skalpela uratował, i miseczkę, i serwetkę, i oczywiście mój nastrój tego dnia. Dziękuje Ci Grzegorz - człowieku wielu talentów (o tym też muszę kiedyś napisać).
Teraz mogę pomyśleć o dorobieniu całego kompletu skoro serwetka uratowana :)
20 października 2010
Poduszeczka na igły i szpilki
Filiżankę dostałam w prezencie.
Baaardzo ułatwia pracę podczas szycia. Polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




