Dziękuję Wam za miłe słowa i życzenia powrotu do zdrowia. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Kręgosłup coraz mniej boli i moja mobilność rośnie. Także już niedługo wracam do pracy :)
Dzisiaj garść naszyjników, które zrobiłam już jakiś czas temu.
Pierwszy z korali ceramicznych własnego autorstwa.
Drugi to połączenie kulek z czarno-granatowego filcu, szkła i bryłek howlitu.
Dwa ostatnie to efekt małego treningu w stopniowaniu kulek filcowych i w miarę równomiernego łączenia dwóch czesanek.
Etykiety
anioły
(7)
biżuteria
(178)
bransoletki
(7)
broszki
(34)
ceramika
(50)
dekoracje
(6)
filc
(15)
hafty koralikowe
(16)
inspiracje
(1)
kiermasze
(12)
kolczyki
(26)
kołnierzyki
(2)
komplety
(7)
kotki
(15)
króliki
(6)
len
(17)
maskotki
(44)
misie
(25)
moje fotografowanie
(8)
pejzaż
(4)
pieski
(18)
prosiaki
(2)
różne
(53)
serca
(3)
słonie
(3)
spod igły
(99)
stemple
(1)
sztuka użytkowa
(5)
Tilda
(7)
tworzone na zamówienie
(1)
wisiory
(1)
wydziergane
(11)
ze szmatek
(12)
6 listopada 2012
4 listopada 2012
Przymusowa przerwa
Po krótkiej przerwie chorobowej, wracam do blogowania. W zasadzie cieszę się, że w ogóle mogę usiąść do komputera, bo nagła kontuzja kręgosłupa całkowicie uniemożliwiała mi tę czynność. Mus to mus, taką "usterkę" trzeba wyleżeć.
Dobrze, że mam w zanadrzu kilka zapasowych i jeszcze nie publikowanych zdjęć, bo tak naprawdę to nawet do maszyny do szycia, bądź koralików, nie bardzo byłabym w stanie usiąść i zrobić coś nowego. Oj stęskniłam się za moimi robótkami. Ale dostrzegam też dobrą stronę takiej przymusowej przerwy, narodziło mi się tyle nowych pomysłów, że zanim spróbuję wszystkie zrealizować to z pewnością nastanie Nowy Rok.
Dzisiaj prezentuję Wam cztery sympatyczne rogacze...
Dobrze, że mam w zanadrzu kilka zapasowych i jeszcze nie publikowanych zdjęć, bo tak naprawdę to nawet do maszyny do szycia, bądź koralików, nie bardzo byłabym w stanie usiąść i zrobić coś nowego. Oj stęskniłam się za moimi robótkami. Ale dostrzegam też dobrą stronę takiej przymusowej przerwy, narodziło mi się tyle nowych pomysłów, że zanim spróbuję wszystkie zrealizować to z pewnością nastanie Nowy Rok.
Dzisiaj prezentuję Wam cztery sympatyczne rogacze...
29 października 2012
Eksperymentuję z filcem...
W zamyśle było także stworzenie biżuterii filcowej, ale nieco bardziej eleganckiej. Do naszyjnika brązowego powstały także kolczyki z pojedynczych jasnobrązowych kulek, ale jakoś tak się złożyło, że nie zdążyłam ich sfotografować.
Na razie powstały tylko dwa, ale jak znajdę wolną chwilkę zrobię więcej, już nie mogę się doczekać :)
28 października 2012
Dziergane kołnierzyki - odsłona druga.
Dzisiaj druga odsłona maminych kołnierzyków: srebrny, kremowy i czarny. Miał być jeszcze złoty, ale nie mogę znaleźć jego zdjęć. W takim razie następnym razem, bo kołnierzyki cały czas się robią, przybywa ich w zawrotnym tempie i nie mogę się doczekać, aby je Wam pokazać.
21 października 2012
15 października 2012
Miśki na szybko
Miśki na szybko, o czym niestety świadczy fatalna jakość zdjęć. Ręka się trzęsła, czas naglił. Musiałam z (za przeproszeniem) wywalonym jęzorem zdążyć przed kiermaszem uzupełnić braki w zaopatrzeniu maskotkowym. Na szczęście udało mi się wszystko skończyć na czas. Uff.
I jak? Mogą być?
13 października 2012
Kilka ceramicznych nowości na szyję
Wisiorki płaskie, łezki i kółka, oraz kosteczki wyszły ostatnio z pieca. Zadowolona jestem z tego wypału, choć oczywiście nie obyło się bez strat, ale to normalka. Wypaliłam także kilka broszek, ale nie wszystko na raz, musicie troszkę poczekać :)
8 października 2012
6 października 2012
Filcowe korale na chłodne jesienne dni
Nie to żeby jakoś szczególnie ogrzewały szyję, ale te kolory, same zobaczcie, czy nie ożywią jesiennego stroju?
3 października 2012
Ceramiczne sześciany biżuteryjne
Heh, tytuł pasta wyszedł mi jak z jakiegoś periodyku dla naukowców, a chodzi po prostu o kawałek gliny uformowany w kostkę, a po wyschnięciu jeszcze bardziej oszlifowany, co by był prawie idealnie gładki, wypalony - poszkliwiony - ponownie wypalony i nanizany na len. Kostki są dosyć duże dlatego nie dodawałam już nic więcej. Ach, dodam jeszcze, że pierwsze szkliwo to fiolet efektowy z nutką błękitu, a drugie nazywa się "kosmos", prawda, że nazwa pięknie oddaje jego nakrapianą naturę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





